Poprad: spotkanie Przewodniczących Parlamentów Grupy Wyszehradzkiej

Opowiadam się, za tym, żebyśmy szukali przyszłości i budowali przyszłość UE w oparciu o Europę ojczyzn, solidarnych i suwerennych państw. Dla nas państw, które dopiero od 30 lat odbudowują swoją świadomość patriotyczną, ma to ogromne znaczenie – powiedział marszałek Sejmu Marek Kuchciński podczas spotkania (27.06) szefów parlamentów krajów Grupy Wyszehradzkiej w Popradzie na Słowacji. Politycy z Polski, Czech, Słowacji i Węgier dyskutowali o przyszłości UE w kontekście niedawnych wyborów do Parlamentu Europejskiego, a także podsumowali przewodnictwo Słowacji w ramach wyszehradzkiej czwórki. Od 1 lipca  kierunek działań V4 będzie wyznaczać Praga. – Będę namawiał, aby Grupa Wyszehradzka, także w wymiarze parlamentarnym, mówiła jednym głosem – powiedział marszałek Kuchciński przed rozpoczęciem spotkania w Popradzie. Podkreślił również, że tam, gdzie Grupa Wyszehradzka występuje razem, „stanowi jedność, tworzy siłę”. Dodał, że głos grupy V4 jest liczący i słyszalny w całej Unii Europejskiej i że Wyszehrad stanowi przykład dla innych.

W trakcie spotkania Przewodniczących Marek Kuchciński powiedział, że Grupa Wyszehradzka w wymiarze parlamentarnym tworzy grunt pod ściślejszą współpracę, a tym samym przyłącza się do budowy lepszej kooperacji państw w ramach Unii Europejskiej. Ponadto wskazał, że wysoka frekwencja w wyborach do PE sprawiła, że mandat parlamentarzystów z państw V4 jest mocniejszy, co powoduje większe prawo do domagania się niezbędnych korekt w funkcjonowaniu i działaniu Unii.

– To wiąże się z potrzebą przedstawiania klarownego stanowiska. Wskazane byłoby, żebyśmy w jeszcze większym stopniu jako Grupa Wyszehradzka mieli zbliżone stanowisko nie tylko w zasadniczych sprawach, które nas integrowały – zaznaczył marszałek Kuchciński. Zgodził się w tej kwestii z przewodniczącym węgierskiego parlamentu Laszlo Kövérem, który apelował, aby Grupa w sprawie wyboru najważniejszych stanowisk w UE była jednomyślna.

Reprezentujący Senat wicemarszałek Michał Seweryński wskazał, że wyniki wyborów do PE pokazały, że mandat otrzymały partie, które chcą zmian, a nie kontynuowania aktualnej polityki. Dzięki temu w Unii Europejskiej może wrócić debata na temat przyszłości wspólnoty. Gospodarz spotkania w Popradzie przewodniczący Rady Narodowej Andrej Danko podkreślił znaczenie współpracy parlamentarnej państw Grupy Wyszehradzkiej, w szczególności w sprawach dotyczących UE. Wyszedł z propozycją ustanowienia cyklicznych spotkań parlamentarzystów.

Z kolei przewodniczący czeskiej Izby Poselskiej Radek Vondracek zaznaczył, że państwom V4 udało się pokazać partnerom w Unii, że kraje Wyszehradu są konstruktywne i że mają wizję, która może pomóc wspólnocie europejskiej. Bardzo dobrze ocenił współpracę w ramach Grupy. – Powinniśmy współpracować w ramach wyborów kandydatów na najważniejsze funkcje w Unii Europejskiej – powiedział Radek Vondraczek. Jego zdanie podzielił przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Węgier, który podkreślił, że podczas wyborów na najważniejsze unijne funkcje grupa V4 powinna ściśle ze sobą współpracować. Zaznaczył, że to nasze kraje rozwiązują problemy, a źródłem problemów są kraje Europy Zachodniej, które podejmują nieprzemyślane decyzje.

Uczestnicy spotkania wysoko ocenili przewodnictwo Słowacji w V4, podkreślając intensyfikację spotkań na wielu szczeblach, w tym także na poziomie parlamentarnym. Sukcesem słowackiej prezydencji określono również spotkania w rozszerzonej formule, zarówno z państwami Beneluksu, jak i z Francją i Niemcami.

Wystąpienie Marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego w czasie spotkania Przewodniczących Parlamentów V4

Poprad, 27 czerwca 2019 r.

Przyszłość UE: Unia po wyborach europejskich 2019

Szanowny Panowie Przewodniczący,

Szanowni Państwo,

Bardzo dziękuję za zorganizowanie kolejnego spotkania naszych delegacji podczas prezydencji słowackiej. Gratuluję koledze Przewodniczącemu za ten bardzo, niezmiernie udany rok prezydencji, nie tylko ze względu na różnorodność spotkań i różnorodność miejsc, ale także ze względu na szereg konkretnych spraw, jakie podnosiliśmy, a to jest dość trudna sytuacja, gdy prezydencja odbywa się w czasie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, w którym te państwa uczestniczą. Bardzo się to udało. Wydaje mi się, że możemy śmiało powiedzieć jako Grupa Wyszehradzka na poziomie parlamentarnym, że tworzymy w pewnym sensie grunt pod ściślejszą współpracę między naszymi państwami, a tym samym przyłączamy się do tworzenia gruntu pod ściślejszą, lepszą współpracę w ramach państw Unii Europejskiej, z czym jak mamy świadomość, jak wiemy, są dość duże kłopoty.

Na kilka spraw chciałbym zwrócić hasłowo uwagę, odnosząc się do niektórych już wcześniej wspomnianych.

Po pierwsze, widzimy z perspektywy Sejmu polskiego dość wyraźną polaryzację sił w Unii Europejskiej. Można powiedzieć, że wybory europejskie, które się właśnie odbyły, oznaczają pewien nowy porządek, a jednocześnie są początkiem nowej sytuacji. Nie tylko jest to spowodowane nienotowaną do tej pory ogromną frekwencją, która powoduje, że musimy brać pod uwagę, że nasze społeczeństwa, obywatele naszych państw dużo mocniej interesują się sprawami europejskimi, ale moim zdaniem to daje również przesłankę do głoszenia, że mandat nasz jest w ten sposób mocniejszy. Im wyższa frekwencja, tym mocniejszy mandat, mamy więc większe prawo do domagania się moim zdaniem niezbędnych korekt działań i funkcjonowania Unii Europejskiej. To wiąże się z potrzebą przedstawiania klarownego stanowiska, bardziej klarownego stanowiska i – to jest druga sprawa – sądzę, że byłoby dobrze, nawet byłoby wskazane, abyśmy w jeszcze większym stopniu jako Grupa Wyszehradzka mieli zbliżone stanowisko, podobne stanowisko nie tylko w tych zasadniczych sprawach, które nas integrowały, jak kwestie migracji czy bezpieczeństwa, terroryzm itd., czy starania o utrzymanie wspólnej polityki rolnej, czy polityki spójności, ale także w innych sprawach. Tutaj chciałbym zasugerować, zaproponować, abyśmy również w odniesieniu do kwestii, o której mówił pan Przewodniczący Weber i panowie, żebyśmy również w tej kwestii trzymali się razem – chodzi o wybór najważniejszych stanowisk w Unii Europejskiej. Szefowie naszych państw całkiem nieźle tutaj działają i myślę, że z naszej strony potrzebne byłoby wsparcie dla tych działań. Jeśli Grupa Wyszehradzka postawi na jednego kandydata, jednego do Komisji Europejskiej, innego na szefa Parlamentu i tak dalej, to wówczas będzie to bardzo rozlegle i mocno słyszany głos, a zgadzam się, że nie powinniśmy zdecydowanie myśleć o osobach czy o politykach, którzy nam do tej pory szkodzili.

Myślę, że można zauważyć w tej perspektywie – w tym roku obchodzimy kilka rocznic, także trzydzieści lat zmian, Jesieni Narodów: aksamitna rewolucja, zmiany w Polsce, na Węgrzech itd. Myślę, że możemy tutaj powiedzieć, że w naszych państwach, w naszej części Europy, Europy Środkowej i Wschodniej, mamy do czynienia z bardzo ciekawą sytuacją. Przed 1989 rokiem, kiedy nasz kontynent był podzielony na dwa obozy, obóz totalitarnego socjalizmu i wolny, demokratyczny świat, to widzieliśmy bardzo wyraźnie, że różni lewicowi wówczas intelektualiści zwykle bronili tego pierwszego, choć jeśli by tylko mogli, to wybieraliby zamieszkanie w tym wolnym, demokratycznym świecie. Dzisiaj ta linia podziału biegnie trochę inaczej i można powiedzieć, że biegnie ona w poprzek państw i społeczeństw, bo jedni pragną zachowania Unii Europejskiej i funkcjonowania w ramach państw narodowych, a inni dążą do federalizacji. My na to patrzymy jako na  wizję powrotu do kosmopolitycznej, ponadnarodowej wspólnoty. Ja się bardzo mocno opowiadam za tym, żebyśmy szukali przyszłości i budowali przyszłość Unii Europejskiej w oparciu o Europę ojczyzn, Europę solidarnych państw, suwerennych, chociaż mam świadomość, że taka forma jest bardzo skomplikowana. Niemniej jednak ma ona, szczególnie dla nas, państw, które od trzydziestu lat dopiero odbudowują swoją świadomość patriotyczną, ogromne znaczenie. Myślimy, że społeczeństwa syntez, zachodnioeuropejskie, te, które doświadczają już od wielu pokoleń wolności, nie mają tej świadomości. Uważam, że naszym zadaniem jest przekonywanie ich, pokazywanie im, że szacunek do siebie możemy budować w oparciu o szacunek do suwerenności naszych państw.

Sądzę, że sprawą bardzo ważną jest wzmocnienie znaczenia parlamentów państw członkowskich i sejmów, izb poselskich, i Senatu. Uważam, że tutaj powinniśmy prowadzić rozmowy, dyskutować, żeby mieć choć lepsze możliwości wpływania w przypadku realizacji takich spraw jak nienajlepsze traktowanie problemów związanych z tzw. żółtą kartką, sprawa pracowników delegowanych jest tego przykładem. Myślę, że powinniśmy bardziej stanowczo tę kwestię postawić.

Sprawa bezpieczeństwa – zgadzam się, sprawa bezpieczeństwa jest dla Unii Europejskiej jedną z najbardziej zasadniczych kwestii, z tym że chciałbym powiedzieć, że z perspektywy Polski i z perspektywy polskiego Sejmu bezpieczeństwo widzimy w umacnianiu się Sojuszu Północnoatlantyckiego. Sprawa NATO jest w naszym przekonaniu tutaj kwestią zasadniczą. Bez umocowania się w Sojuszu Północnoatlantyckim będziemy nagle pod presją różnych zagrożeń, które płyną nie tylko ze sfer zagrażających ze strony najsilniejszych gospodarczo i militarnie państw, ale także od naszych różnych sąsiadów. To moim zdaniem powinniśmy mieć na uwadze, żebyśmy unikali tych błędów, jakie wystąpiły w pierwszej połowie XX wieku. Mam tutaj na myśli dwie wielkie wojny.

Opowiadamy się również za tym, żeby utrzymać, przekonywać Unię Europejską do polityki rozszerzenia, do polityki otwartych drzwi. Sądzę, że to wynika z natury rzeczy. Jeżeli my rozumiemy solidarność, jako zdolność do dzielenia się z innymi potrzebującymi tym, czym my dysponujemy, nazwijmy to swoim bogactwem – to kwestia zjednoczenia Europy choćby w kręgach chrześcijańskich. Ojciec Święty Jan Paweł II mówił nieraz, że Europa powinna oddychać dwoma płucami: płucem wschodnim i płucem zachodnim, a więc to jest moim zdaniem sprawa dla nas zasadnicza.

Widzimy wyraźnie, że w ostatnich latach ciężar zainteresowania politycznego skupia się na basenie Morza Śródziemnego. Oczywiście zgoda, jest to ważna sprawa, niemniej jednak to jest sprawa, która dotyczy innych już kontynentów, Afryki Północnej i Azji Mniejszej. Natomiast pozostawiamy dalej w niejasnym obszarze naszych sąsiadów za wschodnią granicą. Mam świadomość, że jest to bardzo trudna sytuacja, ale moim zdaniem naszym także moralnym obowiązkiem jest dopominanie się o to, żeby polityka otwartych drzwi wobec nich była kontynuowana.

Jeszcze raz chciałem podziękować za te spotkania i liczne propozycje. Odniosę się tylko do jednej, do propozycji ustalenia stałych, cyklicznych spotkań. Uważam, że to jest dobra propozycja. Jesteśmy na takim etapie współpracy, że lepsze usystematyzowanie naszej pracy na poziomie delegacji parlamentarnych i także komisji może ułatwić nam pogłębianie problemów, lepsze wyciąganie wniosków. Sądzę, że także dobrą propozycją jest, żeby na niektórych przynajmniej spotkaniach nasze parlamenty były reprezentowane przez opozycję. Myślę, że jesteśmy na takim etapie poziomu umocnionej demokracji w naszych państwach, że możemy nad tą kwestią się zastanowić.

fot. Łukasz Błasikiewicz