Marek Kuchciński: Dyplomacja to delikatny proces

Siłą dyplomacji jest jej wielowarstwowość. Międzynarodowa skala makro ma przecież także wymiar bardzo lokalny, jak kontakty dwóch gmin, a Europa Karpat to projekt wielu rządów, który można oglądać przez okno w bieszczadzkiej wsi.

Czasem wydaje się nam, że dyplomacja to jakiś odległy świat elitarnych rozmów na szczytach władzy. Tymczasem nie możemy zapominać, że w naszej wsi, mieście, gminie ta dyplomacja powinna być odczuwalna. Tylko wtedy ma ona sens, jeśli dotyczy prawdziwych ludzi i tylko tak powinna być prowadzona. Człowiek jest w niej podmiotem, efektem tych wszystkich spotkań powinny być właśnie decyzje dające wymierny, odczuwalny efekt dla każdego z nas. Gdy podsumowujemy rok 2019, to właśnie dyplomacja wydaje się tematem, który z jednej strony budzi ogromne emocje, z drugiej dyskusja o niej odrywa się od tego, dokąd powinna prowadzić i kto, w ostatecznym rachunku, powinien być jej beneficjentem.

Marek Kuchciński od lat jest gorącym orędownikiem rozwijania dyplomacji parlamentarnej. Efektem tego były dziesiątki spotkań z przedstawicielami ciał ustawodawczych innych państw jako marszałka Sejmu czy posła RP lub zupełnie prywatnie, jako aktywnego obywatela Przemyśla, Podkarpacia, Polski, Europy. Trudno bowiem postrzegać dyplomację poprzez oddanie całkowitej inicjatywy rządom i biurokracji. To niezwykle istotna, ale tylko jedna część aktywności. 

– Dla pełnego sukcesu niezbędne jest, by przedstawiciele wybierani w demokratycznych wyborach do Parlamentu czy do władz lokalnych również byli zaangażowani w konkretne projekty. Ponadto współpraca i spotkania parlamentów Europy Środkowej i Wschodniej są uzupełnieniem, czy też nadążaniem za tym, co dzieje się w „starej” UE, czy w Europie basenu Morza Śródziemnego już od wielu lat. Współpraca parlamentarna wspiera politykę rządów i prezydentów tych państw, szukając recepty na ważne wyzwania: problemy migracji, problemy bezpieczeństw – wyjaśnia Marek Kuchciński. – Aktywność dyplomacji rozwija się poza sferą czystej współpracy parlamentarnej. Wyraża się również we współpracy państw karpackich. Jej elementem rozwojowym jest cyklicznie odbywająca się w wielu miejscach w Polsce Konferencja Europa Karpat – dodaje Kuchciński.

Co to znaczy w praktyce, dla zwykłego obywatela mieszkającego w niemal całkowicie wyludnionych Brzegach Górnych czy Leska, które chce budować swoją tożsamość gospodarczą między innymi w oparciu o nowoczesną turystyką jako “brama Bieszczad” lub znacznie większego Przemyśla? Dobrym przykładem jest właśnie idea Europy Karpat. To projekt międzynarodowy o bardzo silnych korzeniach lokalnych.

Przykład pierwszy z brzegu: od 2016 r., dzięki inicjatywie Marka Kuchcińskiego, wyrusza regularnie pociąg relacji Przemyśl – Lwów – Kijów. Według danych PKP Intercity dyskutowane na konferencjach Europa Karpat trasy międzynarodowego pociągu łączące Polskę i Ukrainę pokonało już ponad milion pasażerów. Podobnie jest z trasą Via Carpatia. W założeniu przez Karpaty będzie przebiegała droga ekspresowa. Aktualnie Via Carpatia liczy ponad 7700 km i biegnie przez regiony zamieszkałe przez ponad 110 mln ludzi. Na terytorium Polski Via Carpatia liczy blisko 700 km, a kluczową arterią stanowiącą oś korytarza jest droga ekspresowa S-19 biegnąca wzdłuż wschodniej granicy naszego kraju. Droga na północy poprzez drogę ekspresową S-16 łączy się z innym kluczowym projektem łączącym Litwę z Polską, jakim jest drogą S-61, zwana popularnie Via Baltica. W skali międzynarodowej ma to uruchomić relacje Północ–Południe w Europie poprzez Karpaty. W skali ogólnopolskiej mamy program, którego realizacja jest ujęta w Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 (z perspektywą do 2025). W skali lokalnej to miejsca pracy dla firm budujących trasę S19 i tworzenie infrastruktury, która pozwoli na zjechanie z drogi głównej i pobudzenie turystyki, czy biznesu lokalnego. To realne miejsca pracy. To właśnie przykład dyplomacji międzynarodowej na poziomie europejskim, którą należy prowadzić w ramach na przykład Grupy Wyszehradzkiej czy Trójmorza. Dyplomacji rządowej, parlamentarnej. Jednak to lokalna dyplomacja może dać dodatkowy impuls, który na bazie tej infrastruktury połączy miasta i wsie w różnych krajach karpackich. Pozwoli na wymianę gospodarczą, turystyczną, naukową, edukacyjną, kulturalną. Wielki projekt może ożyć tylko wtedy, gdy to zwykły człowiek będzie mógł dotrzeć do wymienionych już Brzegów Górnych, prowadzić swój biznes w Lesku, spotkać się w Przemyślu z gościem z Padeborn czy Eger (miast partnerskich).

Oczywiście jego poczucie bezpieczeństwa będzie budowała współpraca realizowana dzięki współuczestnictwu polskich delegacji w spotkaniach NATO, Rady Europy, OBWE, Grupy Wyszehradzkiej i Europy Karpat. Dzięki rządowym programom, takim jak 500+ więcej turystów będzie mogło odwiedzić Podkarpackie, ale ta dyplomacja prowadzona na wielu poziomach pozwoli nam zbliżyć obywatela Krosna z mieszkańcem Wiednia, choćby przez rozwijający się projekt Cyfrowego Trójmorza mający wykorzystać rozwój infrastruktury drogowo-kolejowej w ramach krajów Trójmorza do rozbudowy wspólnej infrastruktury telekomunikacyjnej.

Wszystkie te inicjatywy nie dzieją się jednak same, siłą inercji, jakichś zautomatyzowanych mechanizmów. Stoją za tym konkretni ludzie. Jako marszałek Sejmu Marek Kuchciński odbył kilkaset spotkań z głowami państw, szefami parlamentów, ministrami, ambasadorami. Tylko w Sejmie było ich 114. Aby jednak zachować spójność rozmów na najwyższym szczeblu z korzyściami dla Polski i jej regionów, trzeba tę dyplomację realizować w skali mikro, we wsiach, miasteczkach. Rozmowa z głową państwa może otworzyć furtkę dla umożliwienia spotkania transgranicznego sołtysów, wójtów, prezydentów miast, wojewodów. Realia dyplomacji są takie, że nie wystarczy list. Często to marszałek czy poseł muszą tych ludzi ze sobą zetknąć, dać im swoje wsparcie w postaci kontaktów, ale i prozaicznego gabinetu, w którym mogą usiąść i wypracować rozwiązania dobre dla ludzi, których reprezentują. To właśnie tworzy potem skalę makro.

– Swoją rolę w polityce zawsze postrzegałem jako pracę z ludźmi, na miejscu, w ich naturalnym środowisku, z chłopem we wsi, leśnikiem na górskim szlaku czy głową kraju w jego pałacu. Nie da się prowadzić dyplomacji jedynie z perspektywy Warszawy, bo ona nie leży na gminnej drodze w Karpatach, gdzie krzyżują się realne interesy obywateli. Warszawa daje możliwość otwarcia drzwi w Budapeszcie, ale przez te drzwi muszą przechodzić ludzie z Tarnowca i Egerszalók, a czasem trzeba im osobiście te drzwi otworzyć – wyjaśnia Marek Kuchciński.

mo

Z ministrem Jerzym Kwiecińskim podczas wystawy poświęconej Europie Karpat