Kuchciński: Z pokorą pełnię powierzoną mi funkcję. Robię to w imieniu tych wszystkich, z którymi pracowaliśmy w latach 80. i późniejszych – w imię solidarności

– Czerwiec ’89 to jedno z najważniejszych wydarzeń nie tylko w Polsce, ale śmiem twierdzić, że i w Europie. Dziś przypominamy czas mocno związany z historią Polski – mówił marszałek Sejmu Marek Kuchciński podczas debaty w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej z okazji 30-lecia pierwszych częściowo wolnych wyborów.

Marszałek przekonywał, że w każdym pokoleniu działamy na rzecz umacniania naszej ojczyzny. Przypomniał czasy Rzeczpospolitej Obojga Narodów, kiedy odbywały się sejmiki szlacheckie, a także piękne sojusze. W XIX w. podczas węgierskiej Wiosny Ludów kilka tysięcy ochotników z ziemi przemyskiej, w tym gimnazjalistów, przedzierało się przez Karpaty, by dostać się do Legionów Wysockiego i Dąbrowskiego, a tam stanąć po węgierskiej stronie w walce o wolność i niepodległość. Potem mieliśmy dowody węgierskiego wsparcia, kiedy podczas obrony Lwowa (1918) Węgrzy przysłali nam kilka wagonów amunicji, czy później w 1920 r. w walce z bolszewikami, gdzie mimo osłabienia rozbiorami, wsparli nas jako jedyne państwo, śląc całe składy amunicji. Marszałek podkreślił, że Przemyśl jest miejscem symbolicznym, w którym od wieków jego mieszkańcom towarzyszy umiłowanie wolności. – Wielkie sukcesy osiągamy wówczas, gdy działamy zgodnie z pojęciem, w którym zawiera się wszystko, co dla nas najcenniejsze, czyli pojęciem solidarności. W swojej homilii biskup Tokarczuk podkreślał, jak ważne jest pojęcie solidarności. W pojedynkę niewiele zrobimy, ale razem stanowimy siłę – mówił marszałek. – Z pokorą pełnię funkcję, którą zostałem obdarzony, i zawsze myślę, że robię to w imieniu tych wszystkich, z którymi pracowaliśmy w latach 80. i późniejszych, w imię solidarności – przekonywał Marek Kuchciński.

Debata odbyła się z udziałem przedstawicieli świata polityki, nauki, ale i tych, którzy w 1989 roku i wcześniej brali na swoje barki trud walki z komuną, później budowania demokracji. Głos zabrali m.in. prof. Ryszard Terlecki, prof. Zdzisław Krasnodębski, prof. Jan Draus, dr Jan Musiał, Jan Karuś, Marek Kamiński.

Dyrektor rzeszowskiego IPN Dariusz Iwaneczko twierdził, że ocena tego, co wydarzyło się pomiędzy 4 a 18 czerwca 1989 roku, jest niejednoznaczna. Dla jednych to konsekwencja rozpoczętego dialogu i zwycięstwo rozsądku, dla innych zapewnienie miękkiego lądowania dla obozu władzy, pozbycie się balastu i podzielenie się z selektywnie dobraną opozycją, konsekwencja swoistego kontraktu, czy jedna z faz reglamentowanej rewolucji. Niektórzy mówią o początku transformacji ustrojowej. Większość środowisk zgadza się, że to był plebiscyt społeczny i sprzeciw komunistycznego obozu władzy.

Jan Karuś, który w 1989 roku był szefem Solidarności Rolniczej, mówił, że czas stanu wojennego był najistotniejszym okresem w życiu walczących z komuną. Wówczas był wróg i było z kim walczyć, a walka była skuteczna. Niestety według Karusia, przepychanka wewnątrz Solidarności skończyła się tragicznie. Przy następnych wyborach wygrali ustaleni przy okrągłym stole kandydaci. Z ruchu, który liczył 12,5 mln, zostało niewiele ponad dwa miliony. Dzisiejszy okres daje jednak nadzieje Polakom na przyszłość…  

Przewodniczący Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” w Przemyślu Marek Kamiński podkreślił, że obrady okrągłego stołu i doprowadzenie do wyborów uważa za sukces. Błędem według niego było jednak wyciągnięcie wyborów z rąk słabej Solidarności, rozbicie jedności i powołanie komitetów obywatelskich. – Wygraliśmy wybory, ale z tak ogromnym poparciem społeczeństwa dla opozycji jako kraj przegraliśmy – mówił Kamiński. – Nas rozgrywała inna siła – esbecja i WSI. Jesteśmy daleko za Czechami, Węgrami… To pokutuje do dziś – mówił Kamiński.

Dr Jan Musiał, wybrany w ’89 na senatora, zwrócił uwagę na mechanizmy stosowane przez SB – powtarzane rokrocznie oszczerstwa i manipulacje – podkreślając, że dziś równie ważna jak dawniej jest czystość przekazu.

Prof. Jan Draus pokazał fałszerstwa, jakich dopuszczała się ówczesna władza: poprawki w trakcie trwania wyborów dały komunistom 65 proc. mandatów, wybór Jaruzelskiego na prezydenta odbył się podczas zdrady: specjalnych spóźnień i nieobecności posłów… Kolejną zdradą było wysunięcie kandydatury Geremka na premiera. Premierem ostatecznie został Tadeusz Mazowiecki, w ręce komunistów oddano jednak najważniejsze ministerstwa.

Prof. Zdzisław Krasnodębski zwrócił uwagę na brak zrozumienia naszych procesów i zbyt uproszczony przekaz dotyczący Solidarności i obalenia komunizmu na zewnątrz kraju. Poza historią zdrady, manipulacji i sterowania prof. Krasnodębski widzi jeszcze jeden aspekt tamtych czasów – naiwność wobec Zachodu.

Wicemarszałek Sejmu prof. Ryszard Terlecki przypomniał, że należał do środowiska przeciwnego okrągłemu stołowi, a porozumienie z reżimem komunistycznym uważał za błąd. Dodał, że jego środowisko rozważało również bojkot wyborów czerwcowych. – Do tego jednak na szczęście nie doszło – zaznaczył. W jego ocenie błąd, jaki popełniło środowisko Solidarności tkwił w reformach Leszka Balcerowicza, które co prawda otworzyły Polsce drogę na Zachód, ale pozwoliły zachować majątek komunistom. Podsumowując, Terlecki wskazał, że 4 czerwca powinno być świętem tych, którzy poszli i powiedzieli komunie dość.

tekst/foto. M. Olejnik