Konferencja Przewodniczących Parlamentów UE. Marszałek Sejmu podniósł problem kryzysu wartości, zaniku funkcjonowania prawa, potrzeby zwiększenia roli parlamentów narodowych, braku jedności i solidarności państw członkowskich oraz braku mocnego impulsu do rozwoju gospodarczego UE

Wybory do Parlamentu Europejskiego, relacje Unii Europejskiej z sąsiadami, współpraca parlamentów i unijnych instytucji – to główne tematy wiedeńskiej Konferencji Przewodniczących Parlamentów UE, w której Polskę reprezentowali marszałek Sejmu Marek Kuchciński i marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Jest to forum dyskusji nt. zadań parlamentów narodowych w strukturze europejskiej, współpracy międzyparlamentarnej w sprawach unijnych i wyzwań stojących przed Unią.

Poniżej wystąpienie marszałka Sejmu:

Rok 2019 jest wyjątkowy dla dyskusji nad współpracą w Europie. W tym roku obchodzimy bowiem 30. rocznicę pierwszych, wolnych wyborów w Europie Środkowej po upadku komunizmu, które odbyły się w Polsce 1989 roku, a także rocznice aksamitnej rewolucji w Czechosłowacji i zmian na Węgrzech.

Te wydarzenia nastąpiły, zanim runął mur berliński, i odmieniły oblicze Europy Środkowej oraz stworzyły warunki jednoczenia się Europy. Dzisiaj, po tych 30 latach i po 15 latach obecności państw Europy środkowej w UE, na kilka wyzwań chciałbym zwrócić uwagę.

Po pierwsze, w UE mamy do czynienia z kryzysem wartości. Ostatnie lata ukazują podziały wśród państw członkowskich i uświadamiają nam, że wspólna tożsamość nie może opierać się wyłącznie na gospodarczych czy instytucjonalnych fundamentach w oderwaniu od kulturowej i społecznej świadomości. Europa nie jest tylko rynkiem bez duszy.

Europa posiada chrześcijańskie korzenie, z nich wynika szacunek do drugiego człowieka i tolerancja; w oparciu o nie należy szukać optymalnych rozwiązań, by wzmocnić tożsamość europejską.

Po drugie, niepokoi w UE zanik funkcjonowania prawa. Mamy bowiem do czynienia z nierównym traktowaniem państw członkowskich.  Podstawą Unii są traktaty i zasada pomocniczości. Traktaty określają kompetencje państw oraz instytucji unijnych, a ta granica jest ze strony UE naruszana i jest to problem. Dzisiaj obserwujemy odmienne traktowanie państw, które przystąpiły do UE w 2004 roku i później, od tzw. starych państw członkowskich. Przykładem jest sądownictwo, którego organizacja jest – wg traktatu lizbońskiego – wewnętrzną kompetencją państw członkowskich. Jeśli jakaś instytucja sądowa istnieje w jednym państwie, to w innym też ma prawo być i działać na podobnych zasadach. Polacy chcieli tej reformy, bo w polskich sądach narastały od lat patologie z uwagi na brak faktycznej równowagi władz i następstwa totalitaryzmu. Nie może dobrze funkcjonować państwo demokratyczne z wadliwie skonstruowanym wymiarem sprawiedliwości.

W Polsce instytucje sądowe są nawet mniej upolitycznione niż w innych krajach, ponieważ  sędziowie mają na nie dużo większy wpływ. Gdy w 2015 roku obecna władza wygrała wybory, przystąpiła do zapowiadanej reformy sądownictwa. Elementem reformy jest m.in. zmiana ustawy o SN i zmiana sposobu powoływania członków KRS. Jest to zgodne z traktatami, zgodne z Konstytucją RP i z rozwiązaniami występującymi w wielu państwach członkowskich (sposób powoływania członków odpowiednika polskiej KRS), np. Belgii Hiszpanii, Holandii, Portugalii, Austrii, Niemczech, Szwecji i Danii.

Zarzuty stawiane Polsce o nieprzestrzeganie rządów prawa są bezzasadne i formułowane na potrzeby określonych sił politycznych podczas trwającej kampanii do Parlamentu Europejskiego. To jest mieszanie się w wewnętrzne sprawy państwa. Nie można więc tolerować takiej praktyki pozatraktatowej. Należy oczekiwać od instytucji unijnych równego traktowania wszystkich państw członkowskich.

Po trzecie, demokratyczna UE potrzebuje zwiększenia znaczenia parlamentów narodowych. Reformie systemu unijnego powinien towarzyszyć realny mandat demokratyczny udzielany w ramach narodowego procesu wyborczego.

W mojej ocenie zasadniczym błędem UE jest niedocenianie tej kwestii. Uważam, że przywrócenie równowagi w relacjach między parlamentami narodowymi a instytucjami europejskimi powinno być ważnym celem odnowy Unii Europejskiej.

Dowartościowanie roli parlamentów narodowych w procesie decyzyjnym jest szansą wzmocnienia demokratycznej legitymacji UE. A symbolem malejącego znaczenia parlamentów narodowych w stanowieniu unijnego prawa jest nieskuteczność mechanizmu „żółtej kartki”. Na 370 prób jej uruchomienia przez parlamenty narodowe Komisja Europejska zajęła się tym tylko trzy razy, a tylko w jednym przypadku wycofano projekt.

Po czwarte, Unia Europejska musi dbać o swoją jedność, solidarność państw członkowskich. Siła Unii nie wynika jedynie z siły poszczególnych państw, ale ze wspólnoty, którą razem tworzymy. W tym kontekście potrzebne jest nowe spojrzenie na Wieloletnie Ramy Finansowe 2021-2027.

Z niepokojem przyjmujemy informacje o planowanych cięciach w zakresie finansowania polityki rolnej i polityki spójności. Polityki te stanowią niekwestionowany dorobek UE. Zmniejszenie ich finansowania stanowić będzie cios w fundamenty wspólnoty. Będzie oznaczało wzrost popularności eurosceptyków.

Po piąte, wszyscy zgadzamy się, że rozwój gospodarczy UE powinien być priorytetem.  Ale Europa potrzebuje nowego impulsu w tym względzie, ponieważ tempo rozwoju jest niezadawalające, a niektóre państwa UE stoją przed pułapką średniego rozwoju.

Europa wielu prędkości nie jest dobrą odpowiedzią, wręcz może zaszkodzić działaniu wspólnego rynku, który jest jednym z głównych atutów UE.

W mojej ocenie powodzenie w rozwiązywaniu wymienionych wyzwań w dużej mierze zależy od współpracy państw członkowskich.

Unia Europejska jest wielkim osiągnięciem, ale reformy są konieczne. Dyskusja o UE nie może opierać się na ideologii, ale na faktach, bo UE jest zróżnicowana. Mówimy różnymi językami, mamy odmienne dzieje, obyczaje itp. Musimy te różne kultury państw i narodów szanować. Ta jedność w różnorodności jest fundamentem UE.

Powyższe propozycje powinny pomóc rozwinąć przyszłą współpracę pomiędzy parlamentami i podnieść jakość współpracy naszych parlamentów z instytucjami UE.

fot. Łukasz Błasikiewicz/ Sejm