30. rocznica powołania Porozumienia Centrum

30 lat temu Jarosław Kaczyński wołał: „Czas na zmiany”. Wówczas powstało Porozumienie Centrum. Potrzeba było kolejnych ponad dwóch dekad, żeby część z jego postulatów mogła zostać zrealizowana.

  • Gdy w roku 1989 rozpoczęliśmy proces odbudowy niepodległego państwa, demokracji i wolnej gospodarki, większość była przekonana, że spełniły się nasze marzenia, mamy suwerenne państwo, jesteśmy wolni. Jednak kształt demokracji, jaki od początku był budowany, nie zadawalał wielu z nas. Sfera gospodarcza obrastała patologiami, narastała przestępczość, ludzie w coraz większym stopniu czuli niepewność przed utratą pracy. Brak porządku, rosnąca grupa nowo uprzywilejowanych były potęgowane bezradnością władzy państwowej. Uczciwość przegrywała, patologie wygrywały. Przegrywało prawo – wspomina Marek Kuchciński czasy wielkiego przełomu nie tylko dekad, ale i polskiej historii, tożsamości.

Trudno dziś jednoznacznie ocenić tamte czasy. Gdy patrzymy na nie z perspektywy zbieranych latami doświadczeń, widzimy rozmiar zła. Tak, zła, które toczyło kraj, który z pozoru wyzwalał się z komunistycznych macek likwidowanej PZPR. Entuzjazm, że udało się pokonać Partię, która trzymała w rękach wszystkie sznurki polityczne, gospodarcze, kulturalne był szczery. Wielu ludzi marzyło, że musi być tylko lepiej. Niestety lepiej nie było wszystkim. Tak jak i nie wszyscy, którzy obiecywali zmiany, dotrzymywali składanego słowa.

Dobrze to widać między innymi, gdy uczciwie spojrzymy na genezę powstania Porozumienia Centrum. Jego głównym architektem był Jarosław Kaczyński. Już wtedy trafnie diagnozował rzeczywistość polityczną. Rozdrobniona strona solidarnościowa podzielona na stronnictwa, partyjki, koterie otrzymała wielki kredyt zaufania Polaków. Widać było to już podczas wyborów do Sejmu kontraktowego, czyli koncesjonowanych wyborów w 1989 roku. PZPR zadrżała przed gniewem narodu, ale liczyła właśnie na rozbicie wewnętrzne. Tyle że znacznie ważniejsza była niechęć do władzy komunistycznej niż rzeczywista świadomość tego, jakie wartości wprowadzi ze sobą do Sejmu strona wolnościowa. Jarosław Kaczyński mówiący i piszący wówczas o wartościach nie był uważnie słuchany. Wiedział jednak, że aby naprawdę zmienić Polskę, potrzebna jest realna władza. Między innymi dlatego zaangażował się w kampanię wspierającą Lecha Wałęsę w wyborach prezydenckich. Z dzisiejszej perspektywy ten ruch jest Kaczyńskiemu wypominany, z ówczesnej: Wałęsa był jedynym powszechnie akceptowanym kandydatem po stronie Solidarności. Ze swoimi wszystkimi wadami, bagażem zarzutów mógł zająć miejsce po Wojciechu Jaruzelskim. Jarosław i Lech Kaczyńscy to rozumieli i podjęli się, tak naprawdę trudnego dla nich osobiście, wyzwania. Żeby to jednak zobaczyć w pełniejszych barwach, trzeba właśnie zrozumieć, czym było Porozumienie Centrum. Powstało 12 maja 1990 roku. Na specjalnej konferencji prasowej, w gmachu Teatru Wielkiego, wraz z grupą działaczy Kaczyński ogłosił deklarację Porozumienia Centrum. „W tym dniu wszystko miało się zmienić” – pisał w swojej książce obecny szef  Prawa i Sprawiedliwości, a to, że PC wyewoluowało do PiS, świadczy o ogromnej konsekwencji Jarosława Kaczyńskiego.

PC powstało w nadziei, że będzie gwarantem zmian obiecywanych przez Wałęsę. Porozumienie było budowane na dwóch filarach, sprawności politycznej i organizacyjnej oraz na wartościach. Według Jarosława i Lecha Kaczyńskich tylko sprawna partia, z mocnym kręgosłupem moralnym może być gwarancją przebudowy państwa.

  • Tworzyliśmy ruch na fundamencie z zasad niezmiennych, uporządkowanych hierarchicznie. Wierzyliśmy, że tylko one mogą najpełniej wyrażać oczekiwania wszystkich, którzy szczycą się przynależnością do kultury łacińskiej Europy. A więc nie było w Porozumieniu Centrum miejsca na podporządkowanie obywatela ekonomii, liberalizmowi opartemu jedynie na rozumie, bo wówczas wszystko może być uzależnione od zmiennych poglądów, może być zrelatywizowane: dziś rozum podpowie nam jeden pogląd, jutro zupełnie inny. I hołdowanie myśleniu kolektywnemu, jakiejś kosmopolitycznej, bezosobowej wizji oraz uznanie państwa za cel działań grozi tym, co przeżywaliśmy przez ostatnie pięćdziesiąt lat – wspomina Marek Kuchciński.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że była to partia faktycznie oparta na strukturach lokalnych, a więc tworząca program, zmieniająca się w oparciu o to, czego potrzebują ludzie w mniejszych miejscowościach, nie tylko w Warszawie. 23 lipca 1990 roku, a więc dwa miesiące po ogłoszeniu deklaracji powstało w Przemyślu Biuro Regionalne Porozumienia Centrum. W skład Biura wchodzili: Jacek Borzęcki, Bogusław Dawnis, Zygmunt Grzesiak, Wojciech Kalinowski, Marek Kuchciński, Wojciech Mikula, Paweł Niemkiewicz, Robert Rybotycki, Andrzej Wyczawski.

  • Porozumienie Centrum powinno, się przekształcać w nowoczesną partię, zespalającą nurty apolityczne o charakterze demokratycznym, ludowym i liberalno-konserwatywnym; które łączy chrześcijańska hierarchia wartości. Powinno to znaleźć odbicie w nazwie Chrześcijańsko-Demokratyczne Porozumienie Centrum – pisali we wstępie do uchwały programowej sygnatariusze.

Fascynująca jest lektura tego dokumentu. Szczególnie w perspektywie obecnych zmian. Wśród 15 punktów pojawił się między innymi taki: „Przebudować system ubezpieczeń w sposób kompleksowy. Zweryfikować wydane decyzje o przyznaniu ludziom zatrudnionym wcześniej w aparacie władzy komunistycznej. Wielu spośród tych „rencistów” cieszy się okazałym zdrowiem, pracuje w sektorze prywatnej gospodarki lub handlu, pomnażając swe zasoby pieniężne lub wprost pędzi żywot pasożytniczy”.

Dopiero gdy u władzy samodzielnie zasiadło Prawo i Sprawiedliwość, a marszałkiem Sejmu był Marek Kuchciński, można było podjąć podobną uchwałę odbierającą przywileje funkcjonariuszom aparatu władzy komunistycznej.

Dlaczego wcześniej było to nierealne? Proces ten dobrze ilustruje wczesna historia PC, którą możemy opowiedzieć przez pryzmat lokalnych struktur na Podkarpaciu. W lutym 1991 roku Biuro Regionalne Porozumienia Centrum w Przemyślu powołało Obywatelski Komitet na rzecz Wolnych Wyborów. Wystosowało apel do Komitetów Obywatelskich i przemyskiej Solidarności o poparcie tej inicjatywy. W imieniu regionalnego biura PC podpisał się Zygmunt Grzesiak i Bogusław Dawnis. Koalicję Komitetów Obywatelskich Jarosławia i Przemyśla reprezentowali Marek Kuchciński i Bronisław Niemkiewicz. Jak wcześniej już mogliśmy przeczytać, PC miało czytelny program. Było w nim miejsce dla gospodarki, ekologii, rolnictwa, służby zdrowia, zmian w prawie instytucjach kultury i żądanie lustracji. W pierwszych całkowicie wolnych wyborach w 1991 roku Porozumienie Centrum uzyskało 44 mandatów poselskich. Wspierało potem rząd Jana Olszewskiego. W maju 1992 przemyskie PC apeluje o rozszerzenie Uchwały Sejmu RP w sprawie ujawnienia agentów SB i UB. Chce podania do publicznej wiadomości „pełnej listy konfidentów pełniących odpowiedzialne funkcje w placówkach oświatowych, instytucjach państwowych, zakładach pracy oraz kierujących organizacjami politycznymi, społecznymi, kulturalnymi i środkami masowego przekazu”.

Do prawdziwej lustracji jednak nie doszło. Rząd Olszewskiego upadł. Wałęsa stanął po stronie stronnictw, które nie chciały pełnego rozliczenia. Rozpoczął się powrót do władzy sił postkomunistycznych.

Porozumienie Centrum przez kolejne lata było realną opozycją wobec lewicowo-liberalnych zmian, które odrywały władzę od rzeczywistych problemów kraju. Politycy PC pozostawali wierni swoim zasadom. Sojusze, które pozwoliły na powrót polityków PC do władzy w ramach obozu prowadzonego przez AWS, nie dawały jednak gwarancji realnych zmian ustrojowych w kraju.

  • Najlepszą jak dotąd receptę na zjednoczenie sił polskiego centrum i prawicy przedstawił Jarosław i Lech Kaczyńscy początkiem XXI wieku. Na tę nieznośną niesprawiedliwość i brak porządku w Polsce odpowiedzieli oni projektem wielkiej partii, której nazwa miała dosłownie odpowiadać na pytanie, czego Polacy potrzebują. Prawo i Sprawiedliwość powstało z początkiem 2001 roku na fali popularności uzyskanej przez Lecha Kaczyńskiego. Pełnił on funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w rządzie Akcji Wyborczej Solidarność. PiS kierowany początkowo przez Lecha Kaczyńskiego przyciągał ludzi ze środowisk AWS, Porozumienia Centrum, Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, KPN, organizacji chłopskich i Ruchu Odbudowy Polski. Co ważne: szybko rosła liczba osób, które dotąd nie należały do żadnej partii politycznej. Chadecy i endecy razem w nurcie piłsudczykowskim z konserwatywną tożsamością. Nie tworzyliśmy swego programu w sensie eklektycznym, ale wykorzystaliśmy elementy, by budować nową jakość. Od 2003 r. prezesem partii jest Jarosław Kaczyński. Na II Kongresie PiS w Łodzi, w czerwcu 2006 r. został ponownie wybrany na prezesa partii – wspomina tamte czasy Marek Kuchciński.

Ta historia zatacza więc koło. Dopiero teraz realizowane są postulaty, które tak rozpalały ludzi w latach 90. Obecnie takie regiony jak Podkarpacie, poprzez swoich przedstawicieli we władzach PiS i w Sejmie, mogą wpływać na zmiany ustrojowe w kraju. Porozumienie Centrum było strukturalnym początkiem…

M. Olejnik

Pierwsze ze spotkań PC w Przemyślu z Jarosławem Kaczyńskim i Przemysławem Hniedziewiczem w czerwcu 1990 W Empiku, potem biurze PC
Z okazji 30. rocznicy utworzenia PC dla Prezesa Jarosława Kaczyńskiego