Szkoły z regionu podkarpackiego mogły zawsze liczyć na poparcie swoich projektów inwestycyjnych przez posła Marka Kuchcińskiego. Jego pomoc przyniosła niezwykłe możliwości rozwoju dwóm bodaj najbiedniejszym wiejskim szkołom podstawowym w powiecie przemyskim: w Lipie i w Sierakoścach - przyczynił się mianowicie do powstania pracowni komputerowych, dokończenia budynku szkolnego oraz budowy (za ponad pół miliona dolarów) sal gimnastycznych, a także sfinansowania szkolenia nauczycieli, stypendiów dla uczniów i wakacyjnych wyjazdów do USA.
Niektóre inne przykłady poparcia posła Marka Kuchcińskiego dla szkół, to np.: zwrócenie się do premiera Rządu o pomoc z rezerwy budżetowej państwa gminie Baligród na kontynuację budowy szkoły podstawowej; zwrócenie się do ministra sportu o pozytywne rozpatrzenie wniosków: wójta Gminy Radymno o dofinansowanie budowy sali sportowej przy Zespole Szkół w Sośnicy oraz wójta Gminy Krzywcza o dofinansowanie budowy boiska sportowego przy Szkole Podstawowej w Babicach; poparcie wniosku starosty bieszczadzkiego, skierowanego do Podkarpackiego Kuratora Oświaty, o przyznanie środków na pracownię komputerową dla Liceum Ogólnokształcącego w Ustrzykach Dolnych; zwrócenie się do prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z poparciem wniosków: prezydenta Przemyśla o finansowe wsparcie modernizacji 4 obiektów szkolnych w Przemyślu (SP nr 4, SP nr 15, Gimnazjum nr 3 oraz Zespół Szkół Technicznych) oraz wójta Gminy Dydnia o modernizację cieplną trzech obiektów szkolnych i Domu Ludowego.
Data dodania: 2006-12-05
Poparcie dla związków zawodowych
W związku ze sprawą zgłoszoną przez przewodniczącego Międzyzakładowej Komisji Związkowej NSZZ „Solidarność” przy Rafinerii Nafty „Jedlicze S.A.”, poseł Marek Kuchciński zwrócił się do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska z prośbą o wyjaśnienie zasadności wydawania zezwoleń na wywożenie za granicę smarowych olejów odpadowych w sytuacji, gdy instalacja do regeneracji olejów przepracowanych w podkarpackiej rafinerii jest wykorzystywana obecnie zaledwie w 30-40 procentach z powodu braku surowca.
Brak wykorzystania subsydiowanych przez państwo specjalistycznych instalacji recyklingu tych olejów odpadowych na terenie kraju jest powodem istotnych strat społecznych i materialnych nie tylko dla rafinerii „Jedlicze S.A.”.
Poseł zwrócił się również do ministra skarbu o wnikliwe rozważenie przedstawionych przez związkowców zagrożeń procesu restrukturyzacji rafinerii trwającego nieprzerwanie od 1998 roku (wyprowadzanie majątku i redukcja zatrudnienia).
W związku z licznymi interwencjami NSZZ „Solidarność” przy Fabryce Wagonów w Gniewczynie oraz Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Ziemi Przemyskiej, poseł Marek Kuchciński zwrócił się z prośbą do ministra skarbu o pilne podjęcie działań w celu zapobiegnięcia ekonomicznemu upadkowi fabryki i groźbie zwolnienia 700 pracowników. Obecnie głównym problemem spółki jest brak ze strony PKP Cargo zleceń na naprawy wagonów oraz nieogłaszanie przetargów na budowę nowych.
Sytuacja pomocy rządowej jest o tyle skomplikowana, że z powodu błędnego programu NFI z poprzedniej dekady, doszło do rozbicia struktury właścicielskiej fabryki (Skarb Państwa objął zaledwie 25 procent akcji spółki, pracownicy otrzymali 15 procent). W efekcie Skarb Państwa jako akcjonariusz posiada obecnie w kapitale zakładowym spółki zaledwie 10 procent udziału i tylko jednego przedstawiciela w 5-osobowej Radzie Nadzorczej, skutkiem czego nie ma formalnych i faktycznych możliwości wpływania na politykę właścicielską akcjonariusza wiodącego jak również na decyzje Rady Nadzorczej. Tym niemniej, posłowie PiS przeprowadzili intensywne konsultacje ze stroną rządową, a wojewoda podkarpacki udzieli poparcia w negocjacji spółki z Bankiem PKO S.A.
Data dodania: 2006-11-30
Marek Kuchciński gościem Radia Zet
Monika Olejnik: Przynależność do PiS zaszkodziła Kazimierzowi Marcinkiewiczowi - uważa 51% badanych przez PBS dla „Gazety Wyborczej” i co pan na to, to nie przegrał Marcinkiewicz tylko PiS.
Marek Kuchciński: Ja uważam, że te 51% uległo olbrzymiej presji w ostatnich kilkudziesięciu godzinach spowodowanej wypowiedziami komentatorów politycznych, którzy chcieli nam wmówić, że to właśnie taka jest, tu leży przyczyna.
Monika Olejnik: Którzy komentatorzy się przyczynili do tego?
Marek Kuchciński: Możemy przywołać od niedzielnej, niedzielnych wieczorów wyborczych wielu.
Monika Olejnik: A to pan uważa, że...
Marek Kuchciński: Komentatorzy polityczni i oczywiście.
Monika Olejnik: ...zamieszali w głowie warszawiakom, a warszawiacy uważają, że to nie przegrał Marcinkiewicz tylko PiS, nie zrozumiałam.
Marek Kuchciński: Proszę pani, jeżeli weźmiemy pod uwagę takie oto fakty, że w porównaniu z wyborami przed czterema laty, Prawo i Sprawiedliwość uzyskało poparcie większej liczby warszawiaków, w porównaniu z sondażami, nie sondażami ostatnimi, ale wcześniejszymi,Kazimierz Marcinkiewicz dostał dużo większe poparcie. W drugiej turze występując przeciwko czy broniąc się przed wielką koalicją od PSL po Platformę Obywatelską. No to, jak możemy tutaj w taki sposób oceniać.
Monika Olejnik: Ale wszędzie była walka i moje pytanie jest takie, dlaczego tak popularny polityk, jak Kazimierz Marcinkiewicz przegrał w Warszawie?
Marek Kuchciński: Myślę, że na to składa się kilka okoliczności, o niektórych już w tej chwili możemy powiedzieć, inne trzeba przeanalizować dokładnie. Na przykład kwestie sprawności z naszej strony i kampanii wyborczej i użycia wszystkich argumentów. Ale dwa zasługują na uwagę. Po pierwsze wielka koalicja przeciwko Kazimierzowi Marcinkiewiczowi i Prawu i Sprawiedliwości.
Monika Olejnik: Ale to w całej Polsce była walka, panie przewodniczący.
Marek Kuchciński: Mająca swe korzenie, z tym, że tutaj skrzyknęli się wszyscy – mająca swe korzenie rocznym atakiem i to brutalnym, brutalną krytyką, bezpodstawną bardzo często, bo nie zawsze, krytyką rządów Prawa i Sprawiedliwości, że Polska się wali, że następuje kres demokracji w Polsce itd., co było oczywistą i jest oczywistą nieprawdą. To skupiło się na Warszawie, z tego prostego względu, że Warszawa jest stolicą Polski. Wszystkie oczy są zwrócone na Warszawę. Część na Poznań, Wrocław, Kraków, Gdańsk, ale wszystkie na Warszawę.
Monika Olejnik: A to jest tak, panie przewodniczący, że sami pana koledzy z PiS dochodzą do wniosku, że być może stracili państwo kontakt z inteligencją, że walczyli państwo z inteligencją i inteligencja powiedziała nie, może Ludwik Dorn też się przyczynił do tego, który nazwał inteligencję, tak dosyć ironicznie „wykształciuchami”.
Marek Kuchciński: Chyba nie przypuszcza pani, że jedna wypowiedź i to w takim tonie trochę satyrycznym – „Żelaznego Ludwika”, jak to mówią, miała zaważyć na wyborach prezydenta Warszawy.
Monika Olejnik: o skoro premier mówi, że to „Szkło kontaktowe” jest winne temu, że przegrało PiS, no to ja się tak zastanawiam, czy Ludwik Dorn, jako ten, który nazwał telewidzów, tych, którzy oglądają „Szkło kontaktowe” wykształciuchami - też się do tego nie przyczynił.
Marek Kuchciński: Są niektóre programy satyryczne, może powiedzmy bardziej lubiane lub mniej, „Muppet Show z Sejmu”, jest przecież taki program satyryczny, niektórzy go krytykują, inni nie, ale ja myślę, że te programy satyryczne one przecież nie miały zasadniczego wpływu na kampanię, na wyniki wyborów.
Monika Olejnik: No tak, ale mówię o tym, co powiedział premier, a dzisiaj czytam w jednej z gazet, pana kolega, senator Putra mówi właśnie o tych kłopotach w komunikacji z inteligencją.
Marek Kuchciński: Muszę zastanowić się, czy rzeczywiście podzielam pogląd kolegi Krzysztofa Putry.
Monika Olejnik: Adam Bielan też mówi o tym.
Marek Kuchciński: Być może, że mają rację. Ja tutaj nie mam jeszcze opinii wyrobionej w tym względzie.
Monika Olejnik: Czyli nie widzi pan, że coś się stało, coś takiego znaczącego, że PiS musi zmienić język, musi zmienić retorykę.
Marek Kuchciński: To jest inna, to jest inna trochę sprawa. Retoryka kampanijna, ona jest zwykle ostra, musieliśmy dostosować naszą i to przepraszam bardzo - naszą musieliśmy dostosować do retoryki kampanii, przede wszystkim ze strony opozycji, niegdyś naszych wielu przyjaciół z Platformy Obywatelskiej, ale to jest poza nami, przynajmniej w odniesieniu do samorządów. I w tej chwili, w tej chwili na razie musimy zastanowić się i przeanalizować sytuację. Myślę, że kwestią bardzo ważną jest to, że od obecnej kadencji pozycja i rola samorządów terytorialnych, jako części władzy wykonawczej, do tej pory w kategoriach polityki państwa i międzynarodowej mająca niewielkie znaczenie, ale jako części władzy wykonawczej w odniesieniu do polityki rozwoju, podnoszenia poziomu życia ludzi i rozwoju Polski, całej Polski, ta rola ogromnie wzrosła. Z oczywistych względów, między innymi wielkie pieniądze, jakimi będą dysponować. I to jest naturalną rzeczą, że politycy zaczęli bardzo poważnie interesować się sprawami samorządowymi, mam na myśli partie polityczne. W tym naszym systemie partyjnym, który jest podstawą demokracji parlamentarnej to jest oczywiste.
Monika Olejnik: A czy nie czuje pan, że PiS jest w koalicji z partiami, których nie ma w Polsce?
Marek Kuchciński: Proszę pani, te partie są w Polsce, w parlamencie.
Monika Olejnik: Ale właśnie nie ma ich w Polsce, panie przewodniczący, sam się pan uśmiechnął.
Marek Kuchciński: Są w Polsce, bo nie możemy powiedzieć, że ich nie ma.
Monika Olejnik: Ale są, a jakby ich nie było.
Marek Kuchciński: Rzeczywiście może poniosły porażkę nieoczekiwaną. I myślę, że tutaj też przywódcy, liderzy partyjni tych partii wyciągną wnioski. Niemniej jednak w ramach koalicji udaje nam się...
Monika Olejnik: Rosjanie 2:0.
Marek Kuchciński: No, tak, no cóż, poczekamy, poczekamy do końca. Naszym zadaniem powinno być zasada – walczymy do ostatniego pionka.
Monika Olejnik: Ciągle nam dają po nosie, to okropne. No i wracając do tych, których nie ma a są.
Marek Kuchciński: To, że są, to jest raczej oczywiste, może w mniejszej liczbie aniżeli się spodziewali. Ale myślę, że głównym odniesieniem postrzegania...
Monika Olejnik: Ale to jest tak, przepraszam panie przewodniczący, jakby Sejm był takim samodzielnym bytem, no taki jest byt, jest rząd w takiej koalicji, która nie ma odniesienia jednak, no widać, że...
Marek Kuchciński: Proszę, musimy wziąć pod uwagę jedną kwestię – trójstopniowy podział władzy.
Monika Olejnik: O, to dobrze.
Marek Kuchciński: Władza sądownicza, ale władza ustawodawcza pierwsza. I to jest parlament. Władza wykonawcza, to jest rząd, prezydent no i samorząd terytorialnych i wszystkie instytucje, które wykonują zadania, czy ustawy przygotowane, czy opracowane.
Monika Olejnik: Dobrze, a proszę powiedzieć czy dobrze się stało, że premier Kaczyński nie pogratulował pani Hannie Gronkiewicz-Waltz zwycięstwa?
Marek Kuchciński: Ja myślę, że trudno się spodziewać, żeby premier państwa gratulował od razu w pierwszej kolejności zwycięzcy opozycji.
Monika Olejnik: Ale był pytany o to czy pogratuluje.
Marek Kuchciński: Poczekajmy, pani redaktor.
Monika Olejnik: Już powiedział, że nie pogratuluje, więc na co mamy czekać.
Marek Kuchciński: No to jest decyzja pana premiera.
Monika Olejnik: Ale to dobra decyzja, czy nie?
Marek Kuchciński: Ja bym z tego raczej nie wyciągał jakiś sensacyjnych wniosków.
Monika Olejnik: Nie, no wniosków nie ma co wyciągać, tylko to widać i słychać.
Marek Kuchciński: Ja myślę, że powinniśmy przejść do porządku dziennego w tym względzie. Pan prezydent, jako przedstawiciel wszystkich Polaków pogratulował nowemu prezydentowi Warszawy.
Monika Olejnik: Dobrze, że jest podział władzy.
Marek Kuchciński: No oczywiście, że tak, jak najbardziej.
Monika Olejnik: A jakie jest, na koniec, miejsce dla Kazimierza Marcinkiewicza gdzie by pan widział?
Marek Kuchciński: Myślę, że z tych względów jego największym atutów, jakie ma – doświadczenie i znajomość polityki, wiedza powinien zostać w polityce, chociaż dziennikarze, czy inni mówią, że do gospodarki powinien przejść.
Monika Olejnik: A on nie chce do gospodarki.
Marek Kuchciński: Ja tego nie wiem. To jest przede wszystkim jego decyzja, jak chodzi o politykę to będzie decyzja wspólna.
Monika Olejnik: Wiceprezes PiS?
Marek Kuchciński: Jest członkiem komitetu politycznego, to będzie decyzja prezesa partii.
Monika Olejnik: Ale pan by chciał, no nie, chyba się wybiera nie tak, że prezes mówi, kto ma być jego zastępcą.
Marek Kuchciński: Ale prezes jest najważniejszą postacią w partii, on proponuje, przynajmniej proponuje.
Monika Olejnik: A powinien to zaproponować.
Marek Kuchciński: Myślę, że powinniśmy z Kazimierzem Marcinkiewiczem wspólnie działać w tej polityce krajowej i międzynarodowej.
Monika Olejnik: W międzynarodowej to już nie ma szans, bo pani Fotyga jest świetnym ministrem spraw zagranicznych.
Marek Kuchciński: Nie mam na myśli ministra spraw zagranicznych, ale kategoria międzynarodowa ma szersze znaczenie.
Monika Olejnik: Ale Bruksela już zajęta.
Marek Kuchciński: Ale też nie mam na myśli stanowiska ambasadorów. Szersze znaczenie, dlatego że politykę...
Monika Olejnik: Rozumiem, rozumiem, wszystko przed nami, tak że musimy kończyć, i znowu patrzymy i znowu 2:0, nic się nie zmieniło. Marek Kuchciński, szef PiS, był gościem Radia ZET.
28 listopada 2006 roku
Data dodania: 2006-11-30
Wśród około 40 wystąpień sejmowych Marka Kuchcińskiego znalazły się tak ważne
dla państwa sprawy jak m.in. przedstawienie w imieniu Klubu PiS dwóch projektów ustaw: o służbie cywilnej i o państwowym zasobie kadrowym. Jako przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS, uzasadniał udzielenie wotum zaufania rządowi premiera Jarosława Kaczyńskiego; poparł budżet na 2007 rok i prezydencki projekt ustawy o powołaniu Fundacji Wspierania Współpracy na Rzecz Demokracji i Społeczeństwa Obywatelskiego w Europie Środkowej i Wschodniej.
Data dodania: 2006-11-27
Marek Kuchciński gościem „Sygnałów dnia”
Wiesław Molak: Powyborczy poranek w „Sygnałach dnia”. W studiu Marek Kuchciński, Prawo i Sprawiedliwość. Dzień dobry.
Marek Kuchciński: Dzień dobry.
Joanna Lichocka: Witamy, panie pośle. Jak nastrój?
M.K.: Umiarkowanie optymistyczny, ale przede wszystkim przekonanie, że już jesteśmy po tych emocjach wyborczych. No i świadomość, że przyszedł czas na wielką, żmudną, a także w pewnym stopniu organiczną pracę.
J.L.: A nie przyszedł też czas na naprawianie błędów?
M.K.: Podsumowanie i analiza wyników wyborczych, bo o tych mówimy, rzeczywiście musi nastąpić i chyba we wszystkich sztabach. Mam na myśli partie polityczne i komitety ogólnopolskie.
J.L.: Już pan wie, czemu tak się stało, czemu oddaliście Warszawę, największe miasta w Polsce, sejmiki wojewódzkie?
M.K.: Mogę mówić o wstępnych pewnych intuicjach. W Warszawie bez wątpienia to była rywalizacja dwóch ważnych postaci politycznych i tutaj chyba rzeczywiście okazało się, że pani Hanna Gronkiewicz-Waltz uzyskała zwycięstwo dzięki poparciu pana Kwaśniewskiego i pana Borowskiego, to jest jedna z przyczyn. I bez wątpienia pewne przyczyny są związane z pewną kampanią negatywną względem poprzednich władz.
Także i niedocenianie okresu prezydentury Lecha Kaczyńskiego, bo jednak nie jest prawdą, że Warszawa słabła, choćby zmniejszając inwestycje. Wprost przeciwnie: w rankingu miast europejskich czy światowych Warszawa znalazła się na dużo wyższym miejscu aniżeli sześć lat temu.
J.L.: Jednak nie umieli państwo tego skutecznie pokazać.
M.K.: Rzeczywiście. I tutaj chyba dochodzimy także do jednej z przyczyn, kłopoty pewne z polityką informacyjną, ale myślę, że nie tylko. Nie tyle z naszej winy, co ze względu na to, że jednak część komentatorów politycznych niechętnie nastawiona jest do Prawa i Sprawiedliwości już od wielu, wielu lat.
J.L.: Panie pośle, ale to na razie przyczyna jest zewnętrzna według pana, to znaczy inni odpowiadają za wynik wyborczy - niedobrzy komentatorzy, lewica, która poparła Platformę Obywatelską. A nie ma winy po stronie PiS-u i nie ma winy po stronie tego, jak została przeprowadzona kampania na przykład?
M.K.: Myślę, że bez wątpienia odpowiedzialność za to ponosimy także i my, Prawo i Sprawiedliwość, nasi działacze. Mam na myśli efekty wyborów do Rady Miasta Warszawy, z tym, że pamiętajmy o tym, że w porównaniu z wynikiem sprzed czterech lat to Prawo i Sprawiedliwość uzyskało dużo większe poparcie, o parę procent większe poparcie aniżeli cztery lata temu. Tak że w porównaniu z wcześniejszymi wyborami możemy mówić o umiarkowanym sukcesie, ale generalnie rzeczywiście chyba...
J.L.: W każdym razie nie w Warszawie, panie pośle. W Warszawie cztery lata temu wygrał Lech Kaczyński i nie miał z tym większych problemów. W tym roku Kazimierz Marcinkiewicz przegrał. Przegrał, mimo że był najpopularniejszym politykiem w Polsce.
M.K.: Tak. Myślę, że chyba zabrakło może nam determinacji, generalnie rzecz biorąc, żeby bardziej energicznie przeciwstawić się czy dementować niektóre informacje rozpuszczane powszechnie negatywne na nasz temat. Możemy mówić o...
J.L.: A nie zabrakło też determinacji w walce po prostu o Warszawę? Determinacji we wsparciu Kazimierza Marcinkiewicza przez PiS?
M.K.: Tego chyba nie mogę potwierdzić, bo raczej czyniliśmy wszystko, by pomóc Kazimierzowi Marcinkiewiczowi. Jeżeli tutaj nastąpiło jakieś słabe zaangażowanie czy może ze strony sztabu wyborczego Kazimierza Marcinkiewicza, ale to przyjdzie czas na dokładną analizę. Myślę, że tutaj bardziej obiektywne, takie ogólne, nazwijmy to, przyczyny legły u podstaw tej porażki, a także pewna zasada zwyczajowa, tak to powiedzmy, że trudniej jest obozowi rządzącemu w Polsce (czy w ogóle na świecie) bronić swoich pozycji, gdy po roku czasu, przypomnijmy sobie te ostatnie dziesięć miesięcy, bez przerwy byliśmy atakowani niesprawiedliwie.
J.L.: Ale oprócz - jak pan mówi - niesprawiedliwych ataków, jest też taka zasada, że w tych wyborach samorządowych bardzo duża grupa prezydentów miast to są prezydenci dotychczasowi, tak jak Rafał Dutkiewicz na przykład, którzy osiągnęli rewelacyjne wyniki właśnie po ostatnich przynajmniej czterech latach rządów. Czemu w Warszawie to nie zadziałało? Może jednak nie były to rządy najlepsze?
M.K.: Ja nie chciałbym tutaj oceniać, ponieważ wydaje mi się, że jeszcze jest za wcześnie na komentarze. Natomiast myślę, że należałoby dokonać dokładnej analizy ostatnich czterech lat, biorąc pod uwagę to, co działo się z tak zwanym „układem”, podczas rządzenia Warszawą przez tak zwany „układ warszawski”. I myślę, że tutaj Lech Kaczyński i potem jego następcy, bo i Kazimierz Marcinkiewicz przez choć krótki okres, ale także był komisarzem, był pełniącym obowiązki prezydenta Warszawy, to jednak tutaj porządkowanie spraw, także w dziedzinie finansów i gospodarki, ono jest bardzo skomplikowane i bardzo utrudnione. Łatwiej wybudować dom od podstaw, aniżeli porządkować go i jeszcze w sytuacji, gdy mieszkają w nim ludzie.
J.L.: Co będzie dalej z Kazimierzem Marcinkiewiczem? On miał być dzisiaj w „Sygnałach dnia”, dwa dni temu już go zapraszaliśmy. Po ogłoszeniu wyborów, pół godziny po ogłoszeniu tych sondażowych wyników wyborów odwołał wizytę w naszym studiu. W jakiej on jest kondycji?
M.K.: Myślę, że to jest chyba zrozumiała sytuacja i nie wymagajmy od pana Kazimierza Marcinkiewicza, żeby odpowiadał na sytuację trudną i dla niego, i dla nas wszystkich, tłumacząc bez przerwy, że przecież nie jest to porażka środowiska politycznego, bo jednak różnica była niewielka, a przeciwko niemu w gruncie rzeczy skrzyknęli się wszyscy, tak to powiedzmy, skrzyknęli się wszyscy - od PSL-u, poprzez całą lewicę Aleksandra Kwaśniewskiego i innych. I to są poważne siły. Jego wynik nie można zaliczyć do porażki. Ale myślę, pani pyta o perspektywę...
J.L.: Tak, co będzie też dalej z Kazimierzem Marcinkiewiczem.
M.K.: Oczywiście, przede wszystkim Kazimierz Marcinkiewicz sam podejmie decyzję. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem dla nas wszystkich i dla polityki państwa byłoby, gdyby pozostał w polityce, dlatego że jest to bardzo doświadczony polityk nie tylko ze względu na popularność, ale wiedzę i praktykę, doświadczenie pracy w Sejmie. I nie byłoby chyba najlepszym rozwiązaniem, gdyby nawet na jakiś kilkuletni urlop, nazwijmy to w cudzysłowie, urlop polityczny wybrał się. Gdyby...
J.L.: Ale jak on może zostać, panie pośle, w polityce, jak nawet nie jest posłem?
M.K.: No właśnie, gdyby inne przepisy były, to na pewno jego powrót do Sejmu byłby ogromnym wzmocnieniem nie tylko dla nas, dla Prawa i Sprawiedliwości, ale także dla jakości i dla pracy merytorycznej. Teraz tak nie jest. Poczekajmy kilka dni, myślę, że znajdziemy jakieś rozwiązanie, takie, które pomoże nam wszystkim uporządkować sytuację, także i znaleźć miejsce dla Kazimierza Marcinkiewicza.
J.L.: Ale z tego, co pan mówi, okazuje się, że jak dotąd PiS nie miał pomysłu na to, na przykład co zrobić, jak Kazimierz Marcinkiewicz przegra w Warszawie. Nie zakładaliście tej klęski?
M.K.: Tego nie powiedziałem, że nie mamy pomysłów, ale nie wypada...
J.L.: Mówi pan, że trzeba poczekać kilka dni, że jakiś pomysł będzie wypracowany. No to rozumiem, że go nie ma.
M.K.: No, poczekać kilka dni na odpowiedź, na ogłoszenie. Oczywiście, te decyzje należą przede wszystkim do Kazimierza Marcinkiewicza, ale także do władz Prawa i Sprawiedliwości i do prezesa partii, a więc mnie nie wypada nawet tutaj sugestii żadnych głosić.
J.L.: To porozmawiajmy o Prawie i Sprawiedliwości. Co będzie dalej z PiS-em? Jakie wnioski z tych wyników pana partia wyciągnie?
M.K.: Bez wątpienia będziemy musieli w pierwszej kolejności dokonać analizy i oceny sytuacji w tych samorządach, miastach, ale także i województwach, gdzie nastąpiła porażka, ale także będziemy musieli przymierzyć się czy też mocnego wsparcia udzielić w tych wielu miejscach Polski, gdzie Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory lub współrządzi, bo to nie tylko samorządy wojewódzkie. I tutaj muszę powiedzieć, że dla Prawa i Sprawiedliwości to jest ogromny sukces, bo cztery lata temu mieliśmy bardzo niewielu radnych, burmistrzów, prezydentów, także i wójtów, starostów, a dzisiaj wygraliśmy wybory w powiatach, wygraliśmy wybory w gminach, w wielu miastach tych średniej wielkości. No, w miastach dużych - Łódź, Radom - to są...
J.L.: Tylko że, panie pośle, pieniądze, te zwłaszcza z Unii Europejskiej, dzieli się na poziomie sejmików i dużych miast. Pan i politycy PiS-u mówili przed tymi wyborami, że najważniejsze są wybory do sejmików wojewódzkich, że zwycięstwo w tych wyborach przesądza o wyborach w ogóle, a także poszliście za tym zdaniem Jana Rokity, który mówił, że kto wygra w Warszawie, ten wygra wybory w Polsce. Cel nie został zrealizowany.
M.K.: Ale niewiele brakowało.
J.L.: Ale nie został.
M.K.: Tak, przyznaję, natomiast wydaje mi się, że tutaj trzeba będzie bardzo spokojnie i racjonalnie podejść, przymierzyć się do współpracy z samorządami, znaleźć takie rozwiązania, które będą służyły całej Polsce. Byliśmy zawsze przeciwni w polityce rozwoju, w polityce regionalnej tak zwanej „koncepcji lokomotyw rozwoju”, czyli lokowanie głównych środków Unii Europejskiej do wielkich miast, dlatego że patrzymy na cały kraj jako na Polskę solidarną, stąd „Solidarne państwo”, nasz program, a więc wsparcie także ośrodków słabiej gospodarczo rozwiniętych i nie tylko wschodniej Polski, ale w różnych częściach. Myślę, że warto przełożyć to i na województwa. Owszem, stolice województw, metropolie są ważne, ale równomierny i roztropny, sprawiedliwy podział środków musi służyć każdej miejscowości, każdej gminie i każdemu województwu.
J.L.: Gdy pytam o błędy, jakie zostały popełnione i które zaowocowały tym, że w dużych aglomeracjach i na poziomie sejmików wojewódzkich PiS przegrał, to taką pierwszą spodziewaną przeze mnie odpowiedzią byłoby, że zaniedbaliśmy - powiedział polityk PiS - elektorat wielkomiejski, elektorat inteligencki, elektorat centrowy, że te wszystkie elementy kampanii wyborczej, którą jeszcze rok temu PiS stosował i dzięki temu wygrał wybory, teraz zniknęły, teraz dominuje raczej bardziej przesunięcie się w prawą stronę i zaniedbanie właśnie tego wielkomiejskiego elektoratu. Jak chcecie go odzyskać?
M.K.: Rzeczywiście, ale myślę, że może w znacznym stopniu to jest pozór, retoryka...
J.L.: Przepraszam, to nie jest pozór, to jest dokładna arytmetyka wyborcza, to widać na wynikach wyborów.
M.K.: Mam na myśli pozór w odniesieniu do zamierzonej retoryki kampanii wyborczej nie w takim celu, żeby poniechać nasze zaangażowanie w dużych miastach. Ta retoryka w ostatnim roku czasu ona jest spowodowana pełną wiedzą i świadomością zaniedbań właśnie w tej Polsce prowincjonalnej, tych zaniedbań. I wymuszona jest w pewnym stopniu koalicją rządową. Tu musimy mieć wspólne zdanie na zewnątrz. Nasze dyskusje czy iskrzenie wewnątrz koalicji kończyły się źle chyba dla wszystkich.
J.L.: Będzie jakieś nowe otwarcie? Piotr Zaręba dzisiaj w „Dzienniku” pisząc dużą analizę na temat sytuacji politycznej, mówi, że mówi się w kuluarach, że w PiS myśli się nad jakąś nową formułą działania politycznego, o jakimś nowym otwarciu. Słyszał pan coś o tym?
M.K.: Nie chciałbym komentować opinii komentatorów politycznych. To mogą być intuicje samych dziennikarzy, po części wypowiedzi indywidualnych polityków. Natomiast bez wątpienia takim może nie tyle nowym otwarciem, co uporządkowaniem pewnego otwarcia zapowiedzianego przez Jarosława Kaczyńskiego w swoim exposé, gdy przedstawiał swój program w Sejmie, to jest stabilizacja i racjonalne otwarcie się względem wszystkich, którzy chcą umocnić politykę zmian w Polsce, ale racjonalnie Polską rządzić.
J.L.: Premier Jarosław Kaczyński wczoraj komentując na gorąco, powiedział, że „wraca stare, trzeba się temu przeciwstawić”. To „stare” to sojusz PO i SLD. Tym chcecie namówić elektorat wielkomiejski do głosowania na was?
M.K.: Jest zbyt wiele przykładów właśnie tego sojuszu czy tej współpracy w różnych częściach Polski, nie tylko w Warszawie, które nakazuje nam zwracać na to uwagę. I zresztą nie tylko chodzi o Sojusz Lewicy Demokratycznej. Pewne naciski na niektórych polityków, niektórych naszych koalicjantów, żeby jednak nie z PiS-em, tylko obok PiS-u, przeciwko PiS-owi, czyli podchwycenie hasła Donalda Tuska, żeby wszyscy przeciwko PiS-owi, to nie będzie służyło Polsce w żadnym miejscu.
J.L.: Dziękuję panu za rozmowę. Gościem „Sygnałów dnia” był Marek Kuchciński, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.
M.K.: Dziękuję.
Data dodania: 2006-11-25
Radio Rzeszów: Podkarpacie ma już marszałka!
Zygmunt Cholewiński z Prawa i Sprawiedliwości został marszałkiem Województwa Podkarpackiego. Ma 44 lata. W poprzedniej kadencji samorządowej był wójtem Gminy Pysznica koło Stalowej Woli.
Kandydatura Cholewińskiego została zgłoszona tuż przed głosowaniem. Jego nazwisko nie pojawialo się wcześniej wśród potencjalnych pretendentów do tego stanowiska.
Wicemarszałkami zostali: Bogdan Rzońca z PiS i Kazimierz Ziobro z Ligii Polskich Rodzin. Członkami zarządu województwa zostali natomiast Jan Burek i Stanisław Bajda, obaj z Prawa i Sprawiedliwości.
PiS obsadził wszystkie stanowiska we władzach sejmikowych. Przewodniczącym został Andrzej Matusiewicz (przemyślanin) a jego zastępcami: Lidia Błądek, Czesław Łączak oraz Kazimierz Jaworski.
Data dodania: 2006-11-22
Solidarność z osobami niepełnosprawnymi
Poseł Marek Kuchciński zwrócił się do prezesa TVP o wprowadzenie w programach publicystycznych tłumaczenia dla osób głuchych i niedosłyszących. Prośba posła wynika bezpośrednio z postulatów kierowanych do niego przez osoby zrzeszone w Oddziale Polskiego Związku Głuchych w Przemyślu.
Brak tłumaczenia na język migowy powoduje, że informacje docierają do tej grupy osób z opóźnieniem lub nie docierają w ogóle.
Polski Związek Głuchych działa na terenie całej Polski, otacza swoją opieką i udziela pomocy około 100.000 członkom i podopiecznym.
Data dodania: 2006-11-15
PiS za spokojną pracą samorządów
Szef klubu parlamentarnego PiS Marek Kuchciński powiedział dzisiaj dziennikarzom w Sejmie, że PiS zrobi wszystko, aby w samorządach utworzyć stabilne koalicje większościowe. Jak ocenił, takie koalicje są potrzebne, aby nie było kryzysów, jakie miały miejsce w tym roku w Sejmie i aby samorządy mogły wykorzystać unijne pieniądze.
Data dodania: 2006-11-15
Aparatura potrzebna Inspekcji Sanitarnej
Poseł Marek Kuchciński zwrócił się do prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z prośbą o rozważenie wniosku Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Rzeszowie co do przydziału środków na zakup specjalistycznej aparatury laboratoryjnej do badania zanieczyszczeń powietrza atmosferycznego i wody.
Prowadzenie monitoringu sanitarnego w pobliżu wschodniej granicy Polski i zarazem zewnętrznej granicy Unii Europejskiej wymaga zgodności z wytycznymi oraz programem realizowanym w UE. Niezbędne jest więc doposażenie laboratoriów w brakującą aparaturę specjalistyczną aby wyniki badań były rzetelne, wiarygodne, bo od nich zależy bezpieczeństwo sanitarno-higieniczne całego województwa podkarpackiego.
Data dodania: 2006-11-14
Poparcie dla szkół
Szkoły z regionu podkarpackiego mogły zawsze liczyć na poparcie swoich projektów inwestycyjnych przez posła Marka Kuchcińskiego. Jego najbardziej spektakularna pomoc przyniosła niezwykłe możliwości rozwoju dwóm bodaj najbiedniejszym wiejskim szkołom podstawowym w powiecie przemyskim: w Lipie i w Sierakoścach.
Dzięki swoim międzynarodowym kontaktom na Zachodzie, przyczynił się on do ufundowania dla nich przez amerykańską firmę UPS - pracowni komputerowych, dokończenia budynku szkolnego oraz budowy (za ponad pół miliona dolarów) sal gimnastycznych a także sfinansowania szkolenia nauczycieli, stypendiów dla uczniów i wakacyjnych wyjazdów do USA.
Niektóre inne przypadki poparcia posła Marka Kuchcińskiego dla szkół, to np.: zwrócenie się do Premiera Rządu o pomoc w udzieleniu środków finansowych z rezerwy budżetowej państwa gminie Baligród na kontynuację budowy szkoły podstawowej; zwrócenie się do Ministra Sportu o pozytywne rozpatrzenie wniosków: wójta Gminy Radymno o dofinansowanie budowy sali sportowej przy Zespole Szkół w Sośnicy oraz wójta Gminy Krzywcza o dofinansowanie budowy boiska sportowego przy Szkole Podstawowej w Babicach; poparcie wniosku starosty bieszczadzkiego, skierowanego do Podkarpackiego Kuratora Oświaty, o przyznanie środków na pracownię komputerową dla Liceum ogólnokształcącego w Ustrzykach Dolnych; zwrócenie się do prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska z poparciem wniosków: prezydenta miasta Przemyśla o finansowe wsparcie modernizacji 4 obiektów szkolnych w Przemyślu (SP nr 4, SP nr 15, Gimnazjum nr 3 oraz Zespół Szkół Technicznych), oraz wójta Gminy Dydnia o modernizację cieplną trzech obiektów szkolnych i Domu Ludowego.
Data dodania: 2006-11-14
Przeciw budowie masztu telefonii komórkowej w centrum Przemyśla
Reagując na skargi mieszkańców budynków przy ul. 3-Maja w Przemyślu, poseł Marek Kuchciński zwrócił się do Głównego Inspektora Sanitarnego o uchylenie pozytywnej decyzji Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w odniesieniu do zamierzonego przez jednego z operatorów telefonii komórkowej zainstalowania „stacji bazowej” na dachu budynku przy tejże ulicy.
Pozytywna opinia WIS o „braku szkodliwości tej inwestycji dla ludzi i środowiska” nie wzięła pod uwagę szeregu okoliczności, w tym faktu funkcjonowania na pobliskim budynku Telekomunikacji Polskiej S.A. trzech anten o bardzo dużym zasięgu i poziomie promieniowania elektromagnetycznego. Po interwencji posła wstrzymano realizację inwestycji.
Data dodania: 2006-11-10
O godzinie 16.00 Marek Kuchciński, szef KP PiS, spotkał się w sali wiejskiej z mieszkańcami Ropieńki w powiecie bieszczadzkim. O godzinie 17.30 w tym samym powiecie spotkał się w sali Gminego Ośrodka Kultury z mieszkańcami Lutowisk.
Data dodania: 2006-11-09
PiS pozwie PO w trybie wyborczym w związku z dwoma spotami tej partii - zapowiedział na konferencji prasowej w Sejmie szef klubu PiS Marek Kuchciński.
Chodzi o dwa ostatnie spoty PO - w jednym z nich Platforma podaje, że pod rządami PiS znacznie wzrosły ceny, między innymi żywności i energii, drugi odnosi się do nagrania rozmowy ministra Adama Lipińskiego z posłanką Renatą Beger. W obydwu powtarza się napis "Oszukali".
Według Kuchcińskiego spoty te przekroczyły ogólnie przyjęte normy i obyczaje, dlatego PiS odda sprawę do sądu.
Data dodania: 2006-11-07
W Przemyślu Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory samorządowe z poparciem 43,4 %.
Tak wynika z sondażu preferencji politycznych przeprowadzonego w dniach 2-4 listopada przez Instytut Socjologii Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej.
Według tego badania PO może liczyć na poparcie 29,4 % wyborców; Samoobrona - 5,7 %; LPR - 2,5 %; Komitet Wyborczy Wyborców Przemyski Konwent - 6,9 %; Komitet Wyborczy Wyborców Demokratyczny Przemyśl - 3,5 %; SLD - 8,3 %.
Kandydat PiS na prezydenta miasta Robert Choma wygrywa w I turze z wynikiem 70 %; Marek Rząsa (PO) - 17 %; pozostali kandydaci mają łacznie około 5 % głosów.
Sondaż przeprowadzono metodą ankietową na próbie 1118 mieszkańców Przemyśla.
Data dodania: 2006-11-07
O pomoc finansową dla przemyskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt zwrócił się do pani wojewody podkarpackiej poseł Marek Kuchciński.
W ośrodku leczy i ratuje się życie zwierząt z całego Podkarpacia. Trafiają tu lisy, pustułki, orły i bociany. Kwartalnie około 200 ptaków. W tym sezonie pod opieką jest 26 bocianów. Większość z nich będzie musiała spędzić zimę w Przemyślu.
Większość zwierząt to ofiary wypadków – potrąceń przez samochody bądź zetknięć z drutami wysokiego napięcia.
W ubiegłym roku ośrodek otrzymał 12 tysięcy złotych z budżetu Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, w tym roku jedynie z PUW, co jest przyczyną kłopotów z utrzymaniem lecznicy.
Dlatego poseł Kuchciński zwrócił się do pani wojewody o podjęcie działań, które ułatwiłyby dalsze ratowanie i leczenie zwierząt.
Data dodania: 2006-11-06
7 listopada (wtorek), Marek Kuchciński, przewodniczący KP PiS, spotka się w Przemyślu (godz. 9.30, siedziba Caritas Archidiecezji Przemyskiej przy ulicy Kapitulnej 1) z przedstawicielami organizacji pozarządowych. Tematem będzie pomoc administracji publicznej w wypełnianiu przez ngo zadań polityki społecznej państwa. W spotkaniu weźmie także udział Robert Choma, prezydent Przemyśla.
Data dodania: 2006-11-02
Serdecznie zapraszamy na stronę internetową serwisu wyborczego PiS - wybory.pis.org.pl
W serwisie można znaleźć m.in.:
- informacje o wszystkich kandydatach Prawa i Sprawiedliwości startujących w wyborach samorządowych;
- raport „365 dni realizacji programu Solidarnego Państwa” zawierający podsumowanie pierwszego roku rządów Prawa i Sprawiedliwości;
- spoty reklamowe samorządowej kampanii wyborczej.
Data dodania: 2006-11-02
O dofinansowanie dla Arboretum w Bolestraszycach (pięknego ogrodu botanicznego znajdującego się 10 kilometrów od Przemyśla) zwrócił się do ministra środowiska Marek Kuchciński.
Środki zostałyby przeznaczone na utrzymanie roślin chronionych - kłokoczki i cisa. Arboretum i Zakład Fizjografii w Bolestraszycach należy do cennych zabytków przyrody i kultury południowo-wschodniej Polski. Jest jedynym w województwie podkarpackim ogrodem, który umożliwia licznym grupom zwiedzających poznanie kilku tysięcy różnych gatunków roślin z Polski i ze świata. Jednym z głównych zadań Arboretum jest utrzymywanie kolekcji roślin rzadkich, zagrożonych, ginących i chronionych.
Data dodania: 2006-11-02
O utworzenie w Przeworsku Wydziału Zamiejscowego Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania zwrócił się do ministra szkolnictwa wyższego Marek Kuchciński.
Studenci kształciliby się stacjonarnie i niestacjonarnie na kierunku wychowanie fizyczne. Powstanie wydziału uczelni wyższej jest dla miasta i powiatu przeworskiego szansą na rozwój, gwarantuje powstanie nowych miejsc pracy i odpowiada oczekiwaniom polityki społecznej.
Data dodania: 2006-10-29
PAP: Kuchciński o pozbawieniu wysokich rent i emerytur m.in. b. funkcjonariuszy SB i UB
Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Marek Kuchciński zapowiedział w Krośnie, że w ciągu dwóch-trzech miesięcy PiS chce zakończyć prace nad ustawą, przewidującą pozbawienie wysokich rent i emerytur m.in. byłych funkcjonariuszy SB, UB i Informacji Wojskowej.